Pierwsza wizyta u psychodietetyka

Pierwsza wizyta nowego pacjenta to ekscytacja, ciekawość, wyzwanie i oczywiście trochę też stres. No bo pojawiają się pytania: „czy dam radę jej/jemu pomóc?”, „czy moje kompetencje są wystarczające w pracy nad takim problemem”. Gdy osoba zmaga się z bulimią, kompulsjami bądź nadmierną masą ciała, czuję się jak ryba w wodzie. Ale zawsze pod warstwą klasycznego problemu, kryje się osobista historia, indywidualne przeżycia, dodatkowe przeszkody, nad którymi też muszę się pochylić, powiązać je razem, pomóc rozwiązać. Bo co z tego, że rozwiążemy problem z jedzeniem, jeżeli coś dalej będzie uwierało, powodowało spadki nastroju i w sumie w konsekwencji wpłynie dalej na problemy z jedzeniem. Zawsze powtarzam, że nie jesteśmy osobnymi częściami, które nie mają na siebie wpływu, a połączonymi naczyniami, z których problemy przelewają się jeden do drugiego. Dlatego też obecnie coraz częściej mówi się o holistycznym, czyli całościowym podejściu do zdrowia i szczęśliwego życia.

Ważne jest zdrowie fizyczne, psychiczne, dążenie do swoich wartości, poczucie harmonii i pełni życiowej. Wtedy możemy mówić o zdrowiu w pełnym tego słowa rozumieniu. Bo co z tego gdy ciało zdrowe, jak głowa choruje…

Dlatego też pierwsza wizyta u mnie trwa półtorej godziny. Zależy mi na dokładnym poznaniu czyjeś historii. Rysuję sobie oś czasu na której zaznaczam wszystkie próby odchudzania, problemy, przykre sytuacje, które dotknęły pacjenta, ale też te dobre momenty, aby poznać co działało, co u danej osoby się sprawdza. Dowiaduję się tego, aby wiedzieć w jakim stanie obecnie jest pacjent, jak mogę z nim pracować. Osoba, która ma za sobą dużo niepowodzeń w odchudzaniu i efektów jojo, będzie miała inne poczucie skuteczności niż osoba, która pierwszy raz wybrała się do specjalisty i dopiero zaczyna swoją przygodę ze zdrowym odżywianiem. W przypadku tej pierwszej musimy odbudować wiarę w to, że teraz dzięki trwałej zmianie nawyków żywieniowych, a nie krótkotrwałej diecie możemy osiągnąć sukces. W przypadku drugiej na przykład musimy trochę stopować zaangażowanie w zmianę tych nawyków, żeby starania nie były zbyt silne i nie zajmowały całej energii pacjenta, no bo ile tak pociągnie?

Skupiam swoją uwagę na aspekty dietetyczne i analizuję przyniesiony mi dzienniczek psychodietetyczny (pacjent zapisuje tam swoje codzienne posiłki/napoje, ocenia głód i sytość oraz nastrój i myśli przed jedzeniem). Zwracam też uwagę na aspekty psychologiczne czyli samopoczucie, przekonania dotyczące diety i odżywiania, doświadczenia, kondycje psychiczną (ważną informacją jest dla mnie to, czy pacjent uczestniczył kiedyś w terapii, czy miał epizody depresyjne, czy jakieś brał leki). Interesuje mnie też ogólne samopoczucie pacjenta i to w jakim momencie życia się znajduje. Czy  jest usatysfakcjonowany z tego gdzie obecnie się znajduje. Coraz częściej spotykam się z pacjentami, który „żyją jakby obok swojego życia”, to znaczy ich wartości życiowe i wyobrażenie ich idealnego życia są gdzieś całkiem obok tego jak obecnie funkcjonują i postępują. Jeżeli pacjent wyrazi chęć, nad tym również pracujemy, aby poprawić jego komfort życia i przybliżyć go do praktykowania własnych wartości.

Jest też element medyczny, bo proszę o wykonanie podstawowych badań dietetycznych (morfologia i inne), bo wiem, że gdy organizm płata nam psikusa i nie działa poprawnie, praca psychologiczna może nie być aż tak skuteczna (np. pacjent z niedoczynnością tarczycy może być osłabiony i nie mieć energii do zmiany swojego stylu życia).

Po takim wywiadzie ustalamy sobie co jest najważniejsze, jaki jest cel wizyt u mnie, nad czym pacjent chce ze mną pracować. Mówimy sobie o wstępnym planie działania. Opowiadam też o sprawach technicznych takich jak częstość wizyt u mnie, płatności, czas współpracy.

Zazwyczaj też na pierwszej wizycie pacjent dostaje jakieś mini zadanie domowe, aby miał już nad czym pracować (czasem jest to sumienne wypełnianie dzienniczka :)).

Po wizycie wysyłam arkusz z obliczonym zapotrzebowaniem kalorycznym (obecnym, na redukcji, przy wadze docelowej) oraz podstawowe informacje na temat zdrowego odżywiania i psychodietetycznych aspektów diety – jeżeli jest to pacjent, który tego potrzebuje. Dla chętnych mam też zestawy przepisów. Inne narzędzia pacjent otrzymuje wedle potrzeb w trakcie wizyt.

 

Skoro już wiecie o co pytam na pierwszej wizycie i co potem się dzieje, wspomnę na koniec jak warto przygotować się do tej pierwszej wizyty:

 

  • Zdecydowanie najlepiej mieć ze sobą porządnie wypełniony dzienniczek psychodietetyczny (najlepiej kilka dni do tygodnia) – badania pokazują, że przypominanie sobie z głowy tego co się jadło nie jest miarodajne, często zapominamy o tym jakie emocje w danym momencie nami kierowały oraz co dokładnie zjedliśmy;

 

  • Można przyjść od razu z wykonanymi badaniami, pamiętajcie jednak że psycholog/dietetyk nie stawia diagnoz, robi to lekarz! Ja tylko mogę pokierować do odpowiedniego lekarza, bądź zwrócić uwagę na to, że coś nie halo z tymi wynikami:
  1. Morfologia z rozmazem
  2. OB, CRP
  3. Lipidogram (cholesterol całkowity, HLD, LDL, TG) Ferrytyna
  4. Homocestyina
  5. Profil tarczycowy (TSH, FT3, FT4, ANTY-TPO)
  6. Witamina D3 – 25OHD3
  7. Próby wątrobowe (ALT, AST)
  8. Glukoza na czczo
  9. Insulina na czczo
  10. Mocz
  • Można pogadać sobie przed wizytą sami ze sobą o tym, że nie warto się mnie bać… ani wizyty u mnie i siedzenia aż 1,5h na fotelu w moim gabinecie. To, że atmosfera będzie luźna i bardzo miła mogę obiecać – raczej każdy wychodzi z uśmiechem i nikogo jeszcze nie zjadłam, nie okrzyczałam, nie oceniałam i nie pouczałam – to nie w moim stylu :D! Czasem nawet zastanawiam się czy moje porównania i dziwne metafory, które wymyślam na potrzeby tłumaczenia pewnych zjawisk, nie powodują, że ktoś o mnie pomyśli – no walnięta, sama niech idzie po pomoc :D!

 

  • Warto też (to akurat też prośba ode mnie) zarezerwować sobie termin wizyty, którego jesteśmy pewni, bo odwoływanie wizyt w ostatniej chwili może spowodować, że termin kolejnej będzie za parę tygodni, co tylko odsunie Was od zaczęcia pracy nad sobą i zmianą nawyków żywieniowych.

Mam nadzieje, że teraz perspektywa pierwszej wizyty u specjalisty psychodietetyki jest dla bardziej zrozumiała i mniej przerażająca (jeżeli taka była) i chętniej skorzystacie z takiego rodzaju pomocy, jeżeli będziecie jej potrzebować :).

Dodaj komentarz